
Pełny tytuł to właściwie Iluzje - czyli człowiek, który nie chciał być mesjaszem. A co by było, gdyby ktoś nadszedł, ktoś naprawdę dobry, kto by potrafił nas nauczyć jakie zasady rządzą tym światem i jak można nad nimi sprawować kontrolę? A gdyby spotkać kogoś na najwyższym etapie duchowego rozwoju... gdyby jakiś Siddhartha lub Jezus zjawił się w naszych czasach, ktoś, kto ma władzę nad iluzjami tego świata dlatego, że zna kryjącą się za nimi prawdziwą rzeczywistość? A gdyby spotkać go osobiście; co by powiedział, jak by wyglądał?
Richard Bach spotkał kogoś takiego. Pewnego dnia Donald Shimoda, mistrz zrodzony na świętej ziemi stanu Indiana przyleciał na starym dwupłatowcu i wylądował na tej samej łące co on. I tak zaczyna się ta historia..., a reszta jest historią autora tej książki i nas wszystkich...
We wstępie autor pisze co następuje:
"Być może nie przypadkiem trzymasz w ręku właśnie tę książkę; być może trafiłeś tu, aby przypomnieć sobie jakiś szczegół w opisanych w niej przygodach. W to chciałbym wierzyć. I chcę wierzyć, że mój mesjasz tkwi gdzieś w innym wymiarze, który wcale nie jest fikcją, że patrzy na nas i śmieje się, bo wszystko przybiega dokładnie tak, jak to sobie zaplanowaliśmy".
Czytałem tę książkę siedem razy i to nie był przypadek.
Uczyć się to odkrywać rzeczy, o których już dawno wiesz. Działać to udowadniać, że już wiesz.
Wszyscy jesteśmy uczniami, działaczami, nauczycialami.
Twój jedyny obowiązek w tym czy innym życiu to być wiernym sobie. Być wiernym komuś innemu lub czemuś innemu jest nie tylko rzeczą niemożliwą, ale również cechą fałszywego mesjasza.
Twój jedyny obowiązek w tym czy innym życiu to być wiernym sobie. Być wiernym komuś innemu lub czemuś innemu jest nie tylko rzeczą nimożliwą, ale również cechą fałszywego mesjasza.
Najprostsze pytania są pytaniami najistotniejszymi. Gdzie się urodziłeś? Gdzie jest twój dom? Dokąd zmierzasz? Co robisz? Pomyśl czasem o tych sprawach, patrz jak twoje obowiązki zaczynają się zmieniać.
Najlepiej nauczysz innych tego, czego sam najbardziej powinieneś się nauczyć.
Żyj tak żebyś nigdy nie musiał się wstedzić, kiedy to co robisz, lub to co mówisz, opiszą gazety na całym świecie - nawet gdyby słowa te nie były prawdą.
Twoi przyjaciele poznają cię lepiej podczas pierwszej minuty spotkania niż twoi znajomi w ciągu tysięcy lat.
Najlepszym sposobem uniknięcia odpowiedzialności jest twierdzić MAM OBOWIĄZEK.
Nie odwracaj się od przyszłych możliwości dopóki nie jesteś pewien, że niczego się nie nauczysz. Zawsze możesz zmienić zdanie, wybrać inną przyszłość lub inną przeszłość.
Jeżeli wmówisz sobie, że jesteś niedoskonały to rzeczywiście takim się staniesz.
Świat jest twoim zeszytem, stronami, na których ćwiczysz dodawanie. Nie jest rzeczywistością, choć możesz w nim przedstawić rzeczywistość. Możesz też pisać rzeczy pozbawione sensu, albo kłamstwa, możesz podrzeć kartki.
Grzech pierworodny to narzucanie granic TEMU-CO-JEST. Nie rób tego.
Twoje sumienie to miara uczciwości twojego egoizmu. Posłuchaj go uważnie.
Każda postać, wszystkie wydarzenia twojego życia istnieją, gdyż ty je narysowałeś. Co postanowisz z nimi zrobić zależy od ciebie.
Prawda którą głosisz nie ma przeszłości, ani przyszłości. Ona jest i to jej wystarcza.
Niech nie przerażają cię pożegnania. Są one konieczne, abyście znów mogli się spotkać. A ponowne spotkanie po kilku chwilach, po jednym, drugim życiu nastąpi na pewno, dla tych, którzy są przyjaciółmi.
Miarą twojej niewiedzy jest siła twojego przekonania o niesprawiedliwości i tragedii życia. To, co gąsienica nazywa końcem świata, mistrz nazwie motylem.
-Skąd pan wie o tym wszystkim? Skąd pan wie, że to co pan mówi,jest prawdą?
-Nie wiem, czy to prawda - odpowiedział - Wierzę w to, bo to mi sprawia radość.
-Skoro wszyscy według pana możemy robić, co nam się żywnie podoba, znaczy to, że ja mogę pójść na to pole z rewolwerem i wystrzelić w twój głupi łeb.
-Oczywiście, może pan to zrobić.