
Pełny tytuł brzmi: Slapstick albo nigdy więcej samotności. Sam autor pisze, że żadna z jego książek nie była bliższa autobiografi, jednak opowiada raczej o życiu na jakie ma ochotę. Opowiada, jak nie bedąc pełnowartościowym człowiekiem można przewyższać innych ludzi właściwie pod każdym względem.
A oto jak brzmi recenzja na książce: "Cześć! Witajcie w przyszłości... i na bibce z okazji setnych urodzin doktora Wilbura
Daffodila-II Swaina, króla Manhattanu, władcy opustoszałego Empire State Building, geniusza, idioty, pediatry i
byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Spójrzcie jego oczami na ten świat, świat pełen nieszczęść,
piractwa, obłędu, kazirodztwa, zarazy, karłów, smutku, nerwowego śmiechu... i czego tylko chcecie!"
Książka ta uchodzi za jedną z najświetniejszych pozycji w dorobku autora. Pomysł goni pomysł, a żarty i
błaznowanie utrzymane są w najlepszej tradycji mistrza czarnego humoru.
"Cyrk marionetek Vonneguta znów się kręci!... Slapsick to przyprawione sosem z pomysłów spaghetti... przełyka się je gładko"
- Nigdy tak nie mówiłem.
- Ale inni mówili, a ty im uwierzyłeś. To jeszcze gorzej. Jesteś faszystą, Wilburze. Tym właśnie jesteś.
- To jakiś absurd.
- Faszyści to podludzie, którzy wierzą, gdy ktoś im wmawia, że są nadludźmi.
- No, no... - mruknąłem.
- A potem chcą, by wszyscy inni zginęli.