
Książka jest wbrew pozorom poza przeczytaniem warta także przemyślenia - czy człowiek rzeczywiście podlega determinizmowi? W jakim stopniu to, że jest skazany na sukces, wpływa na jego postępowanie. Czy postąpiłby inaczej znając swoją przyszłość? Vonnegut daje jednoznaczną odpowiedź - niezależnie od naszego postępowania, zawsze zdarzy się coś co skieruje człowieka na przeznaczoną mu drogę.
Fabuła nie jest bardzo oryginalna, utracjusz, zdegenerowany bogacz poprzez kolejne niesamowite zdarzenia odnajduje i zaczyna rozumieć sens życia. Ukazuje też drobnomieszczaństwo i głupotę ludzi, nie oszczędza tez głównego bohatera, uzmysławia jedynie, że tak naprawdę nie jest on wcale gorszy od kogokolwiek innego.
W prywatnej dedykacji Kurt Vonnegut nazwał Syreny z Tytana "jedyną książką, która się sama napisała". Napisała się piękna, śmieszna, okrutna, liryczna kosmogonia.
"Jego najlepsza książka... Nie dość, że stawia ostateczne pytania na temat sensu życia, to jeszcze na nie odpowiada."
"Międzyplanetarna podróż eskapisty."
"Malachiasz Constant z Hollywood, Kalifornia, wyszedł ze sztucznie kryształowej budki telefonicznej absolutnie trzeźwy. Oczy piekły go jak węgle. W ustach czuł smak przywodzący na myśl puree z końskiej derki.
Był absolutnie pewien, że nigdy w życiu nie widział pięknej blondynki. Zadał jedno z klasycznych pytań, jakie się zadaje w chwilach wielkich przemian:
-Gdzie reszta?
-Wyrzuciłeś ich do jasnej cholery - poinformowała go kobieta.
-Naprawdę? - zdumiał się Constant.
-No - potwierdziła kobieta. - A co, film ci się urwał?
Constant z wysiłkiem kiwnął głową. W którymś momencie pięćdziesięciosześciodniwego przyjęcia osiągnął stadium, w którym nic poza tym nie mogło mu się urwać. Zamierzał uczynić się niegodnym jakiegokolwiek przeznaczenia - niezdolnym do podjęcia jakiejkolwiek misji - stanowczo zbyt niedysponowanym, aby udać się w podróż. Zamiar ten powiódł mu się w zdumiewającym stopniu."
"Dałeś niezły cyrk - zapewniła go dziewczyna. Przy wrzucaniu fortepianu do basenu bawiłeś się nie gorzej niż inni. A potem, kiedy już chlupnęło, dostałeś spazmów.
Spazmów - powtórzył głucho Constant. To było coś nowego.
No - potwierdził kobieta. - Powiedziałeś, że miałeś bardzo nieszczęśliwe dzieciństwo i kazałeś wszystkim wysłuchiwać, jak bardzo było ono nieszczęśliwe. Opowiadałeś, jak to twój ojciec nigdy nie zagrał z tobą w piłkę, żadną piłkę. Połowy z tego, co mówiłeś, nikt nie rozumiał, ale za każdym razem, jak cos docierało do ludzi, historia dotyczyła tego, jak to nigdy nie miałeś piłki.
Potem mówiłeś o matce - ciągnęła kobieta - Najpierw, że była kurwą, a potem, że jesteś dumny będąc synem kurwy, jeśli wszystkie kurwy są takie jak twoja matka. Potem powiedziałeś, że podarujesz szyb naftowy każdej kobiecie, która podejdzie, poda ci rękę i powie na głos, tak żeby wszyscy słyszeli: "Jestem kurwą, tak samo jak twoja matka."
I co dalej? - zapytał Constant."
Wszystkie dziewczyny dostały po jednym szybie - odparła........"
"Constant oczekiwał misji w rodzaju "przekazanie wiadomości od Boga komuś co najmniej równie ważnemu" lub innego zadania tej rangi. Jednak to co go spotkało niestety miało się nijak do tych nadziei..."