
Wszystkich lubiących twórczość Whartona na pewno ta książka przyprawi o zawrót głowy, palpitację serca, gorączkę i wypieki na twarzy :)) Pisarz znowu otacza swoim magicznym kręgiem swoich najbliższych, ukazując czytelnikowi wspaniały, całkowicie prawdziwy świat.
"Wielbiciele twórczości Williama Whartona ucieszą się widząc, jak autor Ptaśka ponownie obejmuje swoim przenikliwym, niemal hipnotycznym spojrzeniem wąski, prawie zamknięty krąg bohaterów"
"Książka ta jest liryczna w swej prostocie... poruszająca, nie do zapomnienia."
"Może się stać klasyką nawet dla czytelników, którzy się jeszcze nie urodzili."
Skutek: degrengolada; zużyli się, skończyli, już są na nic.
To woń śmierci, odchodzenia zpowrotem do ziemi, które jest dla nas wszystkich nieuchronione.
... starzy jesteśmy wtedy, kiedy większość ludzi wolałaby, żebyśmy już nie żyli.
W podróżowaniu fantastyczne jest między innymi to, że człowiek przekonuje się, ilu jest na świecie dobrych, uczynnych ludzi.
Mama wygląda jak astronauta, któremu się nie powiodło.
Nędza umysłowa to wieczna podejrzliwość wobec wszystkiego, co nietypowe, nie znane i nie przyjęte, a także wiara, że co nie jest praktyczne, nie może być dobre.
Przy takiej maszynie można się spokojnie rozwalić w fotelu - niech, cholera, jedzie sama.
Pobudka, wstać, majtki naciągać". Nie jest to co prawda: "Puszczać fiuty, łapać buty" - ale zawsze domowy odpowiednik.
W każdym społeczeństwie współzawodnictwa i porównań na jednego zwycięzcę przypada kilkuset przegranych.
Kiedy człowiek jest naprawdę dobry w jakiejś dziedzinie, nigdy się za bardzo nie pcha - po prostu nie musi.
Wszyscy studenci byli tacy nieciekawi, banalni, szajbusowato-naiwni.
Na co człowiekowi świstek z napisem, że studiował, lizał dupy profesorom i opierdalał się przez cztery, sześć czy osiem lat?
Chciałbym się w końcu dowiedzieć, co ja, do cholery, mam ze sobą robić?
Mama w końcu przyznaje się, że pociągała środek wybielający.
Dalej: pyta, czy ja na pewno wiem, jak się należy podcierać. Czekam, czy mi przypadkiem nie pokaże. Poucza, żebym używał kilku poskładanych odcinków papieru po kolei i wycierał do tyłu, a nie do przodu między nogami, do tego co najmniej trzy razy. Niewiarygodne!
Jak my szybko, jak łatwo znikamy bez śladu z tego życia.
Magia telefonu: prawie każdy potrafi bez skrupułów przerwać mówiącemu wprost, ale prawie nikt nie przerwie mówiącemu przez telefon.
W tych okularach, z brodami, przypominamy mostrualne owady z programu "Świat, który zaginął" albo gangsterów, czy innych hippisów-narkomanów.
- Tak, pochówek, nie kremacja.
- Ależ kremacja kosztuje znacznie mniej.
- Nie szkodzi.
Wykosztujemy się na ten skrawek ziemi.
- Nie, nie mamy własnej kwatery, kupimy kiedy się z tym uporamy... Nie , zwłoki jeszcze nie są martwe. Ale już w drodze. Dowieziemy sami, proszę się nie kłopotać.
Dlaczego ja cię kocham, kocham aż do łez?
Nie wiem, dlaczego, ale tak już jest.
Dlaczego drżę, dlaczego właśnie ty?
Nie wiem, dlaczego, wiem, że tak ma być
A ty mnie nie chcesz, nic cię nie przekona
I tylko w tańcu trzymasz mnie w ramionach.
Cmentarz wygląda jak pole golfowe. Nie ma tu nagrobków, tylko płaskie płyty osadzone w ziemi. Urzędniczka wskazuje nam kilka kwater, które są jeszcze do wzięcia. Całkiem, jakbyśmy siedzieli u pośrednika handlu ziemią i wybierali działkę pod budowę w osiedlu domków jednorodzinnych. W pewnym sensie, tak właśnie jest, tyle że działki są malutkie, lokal pod ziemią, a sąsiedzi wyjątkowo spokojni.
Zdumiewające, o ile lepiej człowiek słyszy z zamkniętymi oczami.
Zastanawiam się, co to właściwie znaczy - żyć?
Kochać kogoś, to przede wszystkim pozwalać mu na to, żeby był, jaki jest.
Zdawało mi się, że każdy wie, dokąd ma iść i co ma robić, tylko ja jeden nie.
... jestem wyschniętym drzewem, które czerpie pokarm z jemioły.